Bywa tak: rozumiesz już swój wzorzec. Wiesz, skąd się wziął, potrafisz go nazwać, przegadałeś go nieraz — a on i tak wraca. To jedno z częstszych doświadczeń w terapii i jeden z powodów, dla których sama rozmowa czasem nie wystarcza.

Ciało pamięta

Bessel van der Kolk, psychiatra i badacz traumy, ujął to w tytule swojej książki: The Body Keeps the Score (2014). Trudne i przeciążające doświadczenia zapisują się nie tylko jako opowieść, którą możemy świadomie przywołać, ale też jako pamięć ukryta — w napięciach, odruchach, sposobie oddychania, w automatycznych reakcjach na bodźce. Ta pamięć nie mieszka w warstwie słów, więc samymi słowami trudno do niej dotrzeć.

Z góry na dół i z dołu do góry

Rozmowa angażuje przede wszystkim „myślący” mózg — pomaga rozumieć, nadawać sens, planować. To praca „z góry na dół”. Ale wiele wzorców żyje poniżej słów: w układzie nerwowym, w ciele, w odruchach. Tu pomaga praca „z dołu do góry” (bottom-up): przez odczucia, oddech, ruch, uważne zauważanie tego, co dzieje się w ciele tu i teraz. Jedno nie wyklucza drugiego — te drogi się uzupełniają.

Stany układu nerwowego

Pewnie zauważasz u siebie różne „tryby”: stan, w którym czujesz się bezpiecznie i otwarcie na kontakt; stan mobilizacji — napięcie, niepokój, gotowość do działania albo ucieczki; oraz stan wycofania — odrętwienie, zmęczenie, poczucie odcięcia. Język tych stanów spopularyzowała teoria poliwagalna Stephena Porgesa. Warto przy tym uczciwie zaznaczyć, że jej neurofizjologiczne i ewolucyjne założenia są dziś przedmiotem poważnej naukowej dyskusji i krytyki. Sama kliniczna obserwacja — że przechodzimy między stanami i że poczucie bezpieczeństwa wszystko zmienia — jest jednak szeroko podzielana, niezależnie od sporu o mechanizmy. W pracy somatycznej dużo uwagi poświęcamy też interocepcji, czyli zdolności wyczuwania sygnałów z wnętrza ciała.

Zrozumienie problemu i rozwiązanie go w ciele to dwie różne rzeczy. Czasem dopiero to drugie przynosi ulgę, na którą czekaliśmy.

Bezpieczeństwo jest relacyjne

Układ nerwowy nie uspokaja się na komendę — uspokaja się w obecności drugiego, bezpiecznego człowieka. Dlatego sama relacja terapeutyczna działa regulująco: spokojna, uważna obecność pomaga ciału na nowo nauczyć się, że można czuć się bezpiecznie. To, co kiedyś zostało zranione w relacji, w relacji też najpełniej się goi.

Skąd zaczyna się praca somatyczna

W swojej pracy łączę podejścia, które ciału przyznają centralne miejsce — m.in. analizę Bodynamic, somatyczne podejście rozwojowe wywodzące się z Danii, oraz Somatic Experiencing. Zamiast tylko mówić o emocjach, uczymy się je wyczuwać, śledzić ich ruch w ciele i odnajdywać w ciele zasoby: oparcie, oddech, grunt pod stopami. To nie zamiast rozumienia — to rozumienie, które schodzi z głowy do ciała.

Jeśli masz poczucie, że „wszystko wiesz, a nic się nie zmienia”, albo że trudność siedzi gdzieś w ciele głębiej niż słowa — być może warto spróbować innej drogi. Zapraszam na rozmowę.

Źródła i lektury

Bessel van der Kolk, The Body Keeps the Score (2014).

Peter A. Levine, Waking the Tiger (1997).

W kwestii teorii poliwagalnej por. m.in. P. Grossman i wsp. (2023–2025) oraz odpowiedzi S. Porgesa — dyskusja pozostaje otwarta.

Tekst ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji ani leczenia.